środa, 30 kwietnia 2014

#oldSchool
Wulkan energii, ale przy tym totalny luzak. Już sam jego śmiech to powrót do lat 80., kiedy mu się dobrze wiodło, a każda kolejna rola była hitem. Wtedy to właśnie nagrał kawałek, którym rozkręcał imprezy. Trochę na serio, a trochę zlewa – w sam raz na ten weekend, kiedy to właśnie święta są trochę na serio, a trochę, żeby weekend był długi.
Co się stało z Eddie’m? W niedawnym wywiadzie przyznał szczerze, że chce zrobić nowego „Gliniarza z Beverly Hills”, który będzie dobrym kinem, bo nie chce dłużej ssać (za oryginalnym „I don’t want to suck anymore”). A później był jego szczery śmiech à la Axel Foley. My też chcemy starego Eddie’ego. Dlatego zostawmy teraźniejszość na chwilę i przenieśmy się do lat 80., gdzie oldschool był newschoolem. Niech tak zatem będzie, jako śpiewa Eddie.
[m]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz