piątek, 30 października 2015

Wymyśliłem sobie, że napiszę powieść.
Pisałem kiedyś w szkole wypracowania na polski, więc mam kwalifikacje, c'nie?
Chciałbym, aby była to powieść skandalizująca, co przełożyłoby się popularność, a zatem również na propozycje reklamowania podpasek czy też majonezu, zatem dałem się nieco ponieść fantazji.
Powieść owa ma dwóch głównych bohaterów, młodych skrajnie prawicowych posłów, gejów, afropolaków o żydowskim pochodzeniu, którzy to mają ze sobą romans, ale nie są ze sobą do końca szczerzy. Otóż jeden z nich miał dziadka w Wehrmachcie, a drugi, w ukryciu, jest... blogerką modową! Bo tak naprawdę jest kobietą, dodajmy do tego - biseksualną.
I teraz zaczynają się komplikacje. W ich życiu pojawia się tajemniczy Ivan, który być może jest agentem sowieckim, a już z pewnością ma kontakty z państwem islamskim.
Całość oczywiście dzieje się na Mazurach, a pies jednego z bohaterów ma na imię Burek i jest niezwykle inteligentnym psem marki shih tzu - gdy jego pan pyta 'idziesz czy nie', to on idzie albo nie.
Jak sądzicie? Są szanse na literackiego Nobla?
Kto jest za, łapka w górę, kto jest przeciw udostępnia, kto ma to gdzieś niech posłucha sobie klasycznej muzyki, tym razem Eiffel 65.
Dzień dobry? [b]

wtorek, 27 października 2015

Dobry, bo polski plakat filmowy.

O Obcym nie da się napisać nic odkrywczego, tak jak nie da się go wystarczająco nachwalić. Ale o plakatach film ilustrujących…
Można odnieść wrażenie, że artyści malujący w Polsce plakaty zagranicznych filmów - często prawdziwe perły - tworzyli wizje bezkompromisowe ucinając wszelkie wytarte tropy, jakimi posługiwała się sztuka plakatu filmowego. Czemu polscy artyści malowali ‘po swojemu’? Nie tylko ze względu na dumnie brzmiące 'Artysta' przed ich nazwiskiem, ale w większości przez ówczesne czasy cenzury i zakazu. Albo nie mieli pozwolenia namalować czegoś wprost, albo filmu po prostu wcześniej nie widzieli. Bywało, że czytali bądź słyszeli, o czym ‘malowany’ film jest, a później tworzyli to, co wyobraźnia im podpowiadała.
Tak jak Jakub Erol i Andrzej Pągowski. Pierwszy pan dostał w przydziale pierwszą część, Obcy: 8. pasażer Nostromo, a drugi pan – część drugą, Obcy: Decydujące starcie (choć można było tego plakatu użyć również przy promocji filmu Anakonda). Oba pojawiają się w zestawieniach najciekawszych plakatów filmów amerykańskich spoza granic USA, oba też chodzą w dobrych cenach, bo Erol z 1980 roku stoi aż po $350, a Pągowski z 1987 roku taniej, bo $130. Egzoticzne kwiaty dwa.
Dlatego przy wyborze stroju na Halloween‬ polecam Obcego w jednej z dwóch patriotycznych wersji: cukierek albo psikus. Która Wam bardziej pasuje?
[m]

niedziela, 25 października 2015

Co jakiś czas pojawia się trend, który z każdą kolejną odsłoną nabiera mocy, by w końcu stać się tylko karykaturą.
Ostatnio słyszałem dużo przeróbek utworów, w których to jedyną nowością była zamiana tonacji z moll na dur albo odwrotnie.
Na początku było ciekawie, potem stało się to nieco nużące, w końcu nadszedł czas irytacji.
No ale pojawia się ta wersja Hey Jude. Niby znowu to samo, ale wyrywa wnętrzności, łamie w pół, zmusza do zatrzymania się na chwilę.
Jeśli po sobotnich balangach obudziliście się na kacu, w dodatku ze stanami lekko lękowymi, to raczej nie polecam.
Jeśli jednak chcecie na koniec weekendu znów przypomnieć sobie czym są emocje, dajcie się porwać, poruszyć, poznajcie drugą, molową, stronę mocy. [b]

wtorek, 20 października 2015

Dobry, bo polski plakat filmowy.

Tydzień temu, przy okazji wiadomościach o reboocie serii, mówiłem, że Snake Plissken jest tylko jeden – a tu nagle wiadomości zza oceanu, że Snake już został zrebootowany i podrobiony, nawet bez wiedzy jego twórcy.
John Carpenter wygrał sprawę, jaką wniósł przeciwko Lucowi Bessonowi i jego firmie Europacorp, która stała za filmem "Lockout” z 2012 roku. W nim Guy Pearce jako agent Snow ratował córkę prezydenta na stacji kosmicznej. Nie podbił serc publiczności, a Carpenter posądził twórców o plagiat jego „Ucieczki z Nowego Jorku”. Coś tu może w trawie piszczy, ale werdykt sądu wydaje się trochę na wyrost:
Sąd dostrzegł mnóstwo podobieństw między dwoma filmami science-fiction. Wśród nich są m.in.: wysportowany, zbuntowany i cyniczny bohater, skazany na więzienie mimo jego bohaterskiej przeszłości, który w zamian za wolność musi udzielić pomocy porwanemu prezydentowi USA lub jego córce.” Dalej leci kilka spoilerów, które łączą oba filmy, a na koniec podsumowanie: „Sąd uznał, że elementy, które nadały ‘Ucieczce z Nowego Jorku’ znamiona oryginalności zostały powtórzone w „Lockout”. Różnica w miejscu akcji i bardziej współczesny charakter ‘Lockout’ nie wystarczyły, by odróżnić oba filmy.
Tak jak nie wystarcza, by odróżnić dwa pierwsze z brzegu współczesne filmy z półki "akcja". O tym już sąd nie wspomniał.
Ktoś już słusznie zauważył po usłyszeniu tej sensacji, jakie Carpenter ma szczęście, że Howard Hawks, reżyser "Rio Bravo", nie zdążył się do niego zgłosić po premierze "Ataku na posterunek 13" w 1976 roku...
Polski plakat filmowy nieznanego autora w słabej jakości, ale za to mówi, jak jest.
[m]

czwartek, 15 października 2015

Od równych 16 lat inaczej patrzymy na mydło. Od 16 lat kojarzymy 'Where is my mind' z obrazem walących się wieżowców. Od 16 lat jesteśmy poczuciem odrzucenia Jacka. Od 16 lat zastanawiamy się nad kwestią savoir-vivre - czy stojąc w zatłoczonym autobusie odwracamy się do siedzących dupą czy jajami?
Od 16 lat nie mówimy o tym.