czwartek, 14 sierpnia 2014

#OldSchool

Groupie love w CBGB
Bowery 315, NY - tam znajdował się przybytek muzyki punk, rock, new wave, czyli klub CBGB. Tam zaczynali nieogarnięci jeszcze Talking Heads (official)RamonesThe PoliceBlondieThe Dead Boys.
Ci ostatni nigdy się nie ogarnęli. Zaczęli w 1975, a po 4 latach skończyli działalność. Było krótko, ale mocno. Johnny Blitz, perkusista, zdążył zostać dźgnięty nożem 17 razy na ulicy. Stiv Bators, wokalista, zdążył wielokrotnie zrobić sobie nacięcia na brzuchu za pomocą stojaka do mikrofonu podczas koncertów. Ten sam, w ramach buntu wobec wytwórni, podczas koncertu rejestrowanego w celu wydania na płycie, śpiewał z dala od mikrofonu i nagrały się praktycznie wersje instrumentalne.
Oraz wisienka na torcie - Stiv Bators otrzymujący ustne wyrazy uwielbienia od fanki podczas koncertu, właśnie na Bowery 315. Śpiewał dalej, podczas gdy ona śpiewała do jego mikrofonu. Który wokalista dzisiaj miałby jaja na taki featuring? Hail, CBGB!
[m]


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz