niedziela, 25 maja 2014

Może i jest to bardzo przeterminowana wiadomość, ale sorry, taki mam czas reakcji i poziom zaangażowania. Przydałby się szyld #złaMuzyka. Ale mamy niedzielę, a w niedziele zajmujemy się leczeniem kaca, wyciszaniem się i raczej to życie wewnętrzne nas interesuje, bo na aktywność fizyczną jesteśmy zbyt osłabieni. A jednak nie o "W poszukiwaniu straconego czasu" będzie ten fragment, ma być, w założeniu, o piłce nożnej. 

Nasz sport narodowy, jeden z najważniejszych tematów dyskusji milionów samozwańczych ekspertów (mam wątpliwości czy to temat najważniejszy, czy też jednak przegrywa z polityką). Nie zraża żenująco niski poziom polskiej ligi, nie odstręcza brak wyników naszych piłko-kopaczy, nie przeraża dominacja bandytów na stadionach - bo czemu miałoby to mieć jakikolwiek negatywny wpływ? Przecież Tomaszewski, przecież Anglię zatrzymał, wow, wow, uszanowanko. 

Zbliżają się kolejne mistrzostwa świata, tym razem w Brazylii, nie będzie nas tam, bo, oczywiście, wpakowano nas do 'grupy śmierci' z takimi tuzami futbolu jak San Marino, Mołdawia czy Czarnogóra (a na deser jeszcze Ukraina i Anglia), ale to przecież nie znaczy, że nie możemy się całą imprezą emocjonować. 

Ok, koniec żartów - miałem to wszystko w okolicy jelita grubego - jednakże teraz czuję się bardzo mocno oszukany. Otóż właśnie dowiedziałem się, że oficjalnym hymnem nadchodzących mistrzostw będzie kawałek nagrany przez niejaką Jennifer Lopez z jakimś tam Pitbullem.


Swoją drogą, jest kilka dobrych przykładów udanej kolaboracji ludzi z psami, np.


Wracając do tematu: pani Lopez, jak dla mnie, mogłaby się znaleźć jako ilustracja tytułu pewnej piosenki grupy Lady Pank (tej o cofającej się wbrew fizyce wskazówce), a jeśli chodzi Pitbulla, to powiedzieć mogę tylko tyle: nie znam człowieka. Niby żadne zarzuty, ale...

Skąd zatem to moje zacietrzewienie? To proste - wśród kandydatur do hymnu mistrzostw znalazła się również znakomita piosenka grupy Vengaboys, grupy, która niezwykle przysłużyła się promocji kultury wysokiej. Utwór bogaty melodycznie, głęboki w warstwie tekstowej. No i ten teledysk - teledysk promujący ideę równości, tolerancji i braterstwa.





Dlaczego takie ambitne projekty nie mogą się przebić w tego typu konkursach? Chyba nikt nie jest w stanie na to jednoznacznie odpowiedzieć. A co jeszcze gorsze, to fakt, że takie projekty są prostacko wyśmiewane, np. tak





[b]
PS Jeśli coś pomieszałem, to wszystko wina tego biustownego* teledysku.

*errata:
jest: "biustownego"
miało być: "gustownego"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz