piątek, 6 lipca 2018

Zimna wojna



Film opowiada nam o zakochanych w sobie bez pamięci artystach, których osią życia jest muzyka. Ona śpiewa, on jej gra. Czy może być piękniej? Autor pokazuje nam pełen obraz tego skomplikowanego uczucia. Jasne światło padające na lirykę miłości pokazuje toksyczny cień, który jednocześnie przypomina, że wszystko ma dwie strony. Istotnym dodatkiem do historii tych dwojga jest sytuacja polityczna lat 50–60 i jej tytułowa wręcz niska temperatura. Widzimy ją zarówno jako przeszkodę do wspólnego życia głównych romantyków filmu, jak i Polaków w ogóle. Oglądając ten film nasłuchamy się wielu utworów z ludowego repertuaru Polski i uroczego jazzu. Doświadczymy również kilku klasycznie „polskich” momentów filmowych. Przeciągana refleksja, proste zapisy rzeczywistości czy zwykła nuda to filary nieudanej polskiej kinematografii, które wkradały się do filmu niczym zapomniane ciocie na wesele (bo tak wypada). Ostatecznie uważam, że świetne kreacje czworga głównych aktorów, niestandardowa technika robienia filmu i chwytająca za serce muzyka powinny przyciągać do kina tłumy widzów głodnych porządnej kinematografii. Autor Zimnej Wojny potrafił zbalansować wschodnią nudę kina i zachodni gorąc storytellingu dając chociażby Polakom powód do dumy z własnych wartości.
[ms]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz