sobota, 8 lutego 2014

No wiem, że Axl Rose, i że ma urodziny i że jak by nie patrzeć, to postać rockowo historyczna. Ja za nim nie przepadam i dlatego starczy już o nim, chociaż w okolicach GnR pozostaniemy. W latach 2000-2004, gitarzystą prowadzącym grupy był niejaki Brian Patrick Carroll, szerzej znany pod pseudonimem Buckethead. Brał udział w nagrywaniu katastrofy pod tytułem "Chinese Democracy" i mimo że została wydana dopiero 4 lata po jego odejściu, całkiem spora ilość gitar prowadzących jest jego autorstwa. Tutaj natomiast mamy Bucketheada w dobrej formie, w typowym dla niego stylu - tak na rozruszanie się wieczorem [b]
#AxlRose #BucketHead


Czytając "Chatkę Puchatka" można natrafić na takie oto zdanie: "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było". Im dłużej słucham bluegrassowych wersji kawałków Metaliki, tym mniej Metaliki tam słyszę. Stare skojarzenia znikają, pojawiają się nowe, powoli wypierając te wcześniejsze. To, co Iron Horse zrobili z klasycznymi dokonaniami ojców trash metalu, ociera się o geniusz w czystej postaci. To nie są covery, to nie są odświeżone wersje, to zupełnie nowa jakość, niebanalne podejście, zamiana wódki w bimber - kopie tak samo, ale smaków nie sposób pomylić. [b]
#IronHorse #RokKonia #Metallica
Odstawmy na chwilę konia do stajni i porozmawiajmy o szaleństwie.
Mówi się o szaleństwie w oczach, ale szaleństwo w uszach? Nie tylko ciężko zobaczyć, ale również ciężko pokazać. Tym ciekawszy jest seans „Berberian Sound Studio”, filmu o dźwięku. Wszedłem w skórę dźwiękowca, który przyjeżdża do Włoch, aby pomóc przy udźwiękowieniu włoskiego horroru z gatunku Argento i Fulci’ego. A przynajmniej na taki gatunek ten film brzmi, bo praktycznie go nie widać. Mimo to, doprowadza do paranoi, mnie i głównego bohatera. Wszyscy pozostali na ekranie świetnie odnajdują się w tym świecie, kobiety walczące o prestiż spędzania godzin na krzyczeniu w budce przy mikrofonie, reżyser, który zmienia swoje panie jak rękawiczki. I właśnie te rękawiczki, czarne jak śmierć, tak typowe dla włoskiego horroru spod znaku „giallo”, gdzie nosił je zawsze bydlak bez skrupułów i to one prowadziły nas przez częste i krwawe sceny przemocy. Tutaj – ręce w czarnych rękawiczkach użyte są w intrygujący sposób – operują taśmą i prowadzą nas przez film, który atakuje moje poczucie bezpieczeństwa, moje i bohatera. Przez ten szalony świat tylko szaleniec może nas przeprowadzić. Warto złapać go za rękę (w czarnej rękawiczce) i przejść na drugą stronę. Choć od razu powiem, że nie każdy się w tym świecie odnajdzie.
[m]



Berberian Sound Studio titles from Intro on Vimeo.
Luźno kontynuując wątek roku konia w chińskim kalendarzu, zajmijmy się hodowlą koni na nieco szerszą skalę. "Koń jaki jest, każdy widzi." Wszyscy też wiedzą, jak robi koń(koń robi 'ihaha'), więc nie ma sensu się nad tym rozwodzić. No to na chwilę załóżmy temu 'koniu' monokl, na głowę włóżmy mu cylinder i ubierzmy go we frak, po czym wypuśćmy go na wolność i posłuchajmy co wtedy ma do powiedzenia. Koń pewnie najpierw pobiegnie gdzieś, by nogi rozprostować, frak porozdziera, monokl i cylinder zgubi, ale nie będzie w stanie zadowolić się już zwykłym 'ihaha', będzie chciał powiedzieć coś więcej. Tak właśnie wyobrażam sobie powstanie grupy Sparklehorse - dzikość i intelektualizm mieszają się dogłębnie i nie da się już stwierdzić, jak wyglądał koń, zanim stał się właśnie taki, jaki jest. [b]
#Sparklehorse #RokKonia


Od kilku dni w chińskim kalendarzu mamy rok konia. Konkretniej to drewnianego konia. Ma być to rok zdecydowanie lepszy od poprzedniego, rok idealny na zmiany. Rok, w którym wszystko będzie z górki, finansowo będzie lepiej, emocje wezmą górę nad umysłem, miłość zwycięży i wreszcie przestanie brakować energii i motywacji do konkretnych działań. Mimo iż nie wierzę w horoskopy i inne gusła, to czemu by nie spróbować ponieść się tej fali, zakrzyknąć "Giddy up"(czy też w bardziej swojskiej wersji "Wiśta wio") i ruszyć ku nowym wyzwaniom?  [b]
#theHives #RokKonia

W roku 2004, Norbert Witte, były właściciel berlińskiego Spreepark, został złapany na próbie przeszmuglowania z Peru do Niemiec, prawie 200kg kokainy. Mogło by nas to zupełnie nic nie obchodzić, ale to właśnie ten pan, dwa lata wcześniej, pod pretekstem remontu, wywiózł za granicę kilka największych atrakcji parku rozrywki, co w ostateczności doprowadziło do jego upadku. No i co z tego? - mógłby ktoś zapytać. Już tłumaczę - park rozrywki bez głównych atrakcji i z zadłużeniem na 11 milionów euro, to nie jest inwestycja marzeń, dlatego też do tej pory nikt go nie kupił i nadal popada w ruinę. Jednocześnie stał się idealnym miejscem do kręcenia filmów i teledysków. Wyjątkowo udanym pod tym względem rokiem, był rok 2011. Nakręcono tam wówczas znakomity film "Hannah" oraz teledysk do "Run Dry" grupy Sizarr. Sizarr to trio z Niemiec, powstali w 2009, debiut wydali w 2012 roku, a średnia wieku w zespole wynosi 22 lata. Ich brzmienie, określane jako elektroniczny post punk, idealnie nadaje się na poniedziałkowy wieczór. No to siup, pod ten poniedziałek  [b]

poniedziałek, 3 lutego 2014

Czekałem na każdą jego rolę, każdy film z jego udziałem był dla mnie wydarzeniem. Naprawdę smutny to dzień, kiedy umiera taka osobowość jak Philip Seymour Hoffman. Nieoczekiwanie i długo przed swoim czasem. Jego obecność na ekranie zawsze mnie elektryzowała, był bohaterem pełnym "mięsa" i emocji od "Zapachu kobiety", przez "Boogie Nights", "Magnolię", "Utalentowanego pana Ripley", "Happiness", "Capote" aż po "Radio na fali" i "Mistrza". Oglądając tę ostatnią rolę, pamiętam jak pełen podziwu myślałem, że nie mogę doczekać się już następnej. I nie doczekam się. 46 lat. Podobno wanna, strzykawka, podobno odwyk nie był wystarczająco skuteczny. Podobno dobry mąż i ojciec. Na pewno Artysta.
[m]