
sobota, 21 marca 2015
Krótko.

niedziela, 15 marca 2015
Elementary,
dear Watson – chciałoby się powiedzieć wychodząc z pokoju i zostawiając za sobą
rozwiązaną zagadkę morderstwa, z kluczem w dłoni i pojmanym winowajcą. Tyle że
nie jest to tak proste jak na ekranie czy na stronach książki. W łódzkiej TKALNI ZAGADEK, oferującej ekscytujące real-time escape games, masz szansę poczuć każdą upływającą minutę dokręcającą
zamek w drzwiach pokoju. Pora na Twój ruch.
Wybierając jedną z trzech tajemnic, zostajesz zamknięty z zadaniem rozwiązania zagadki morderstwa lub zaginięcia. Twój kolejny cel to odnalezienie sposobu wyjścia. Masz 45 minut, a do dyspozycji jedynie swoich towarzyszy oraz Wasze szare komórki rozgrzane do czerwoności. Pokój wygląda na opuszczony w pośpiechu, pozostawiony Tobie do przeszukania i odkrycia prawdy. Let the games begin.
Niczym swój ulubiony detektyw, czy to Rust Cohle, Hercules Poirot, Dexter Morgan, czy przytoczony już Sherlock Holmes, dostajesz szansę poczucia na własnej skórze emocji, sukcesów i rozczarowań związanych z rozwiązywaniem sprawy kryminalnej. A ta przygotowana jest pieczołowicie i przechodzenie przez jej kolejne etapy daje dużo frajdy. Przyznam, że z początku lekko mnie to przytłoczyło – tak dużo rzeczy do zbadania, tyle możliwości do przemyślenia, zegar odliczający czas. Jack Bauer czułby się tu jak w domu. Ale po chwili biorę się w garść i daję z siebie wszystko. Razem z pozostałymi detektywami przechodzimy od jednego tropu do następnego, zaglądamy do komputera denata, do jego szafy. Stąpamy ostrożnie po miejscu zbrodni, żeby nie zatrzeć śladów, nie chcemy przecież mieć opinii jak polska policja.

sobota, 14 marca 2015
Krótko.
LUDZIE JAK
MY to przeoczony film duetu scenarzystów od blockbusterów, Kurtzman/Orci.
Panowie wskrzesili serię Transformers (te dwie pierwsze części, które można
było jeszcze miło obejrzeć) i Star Trek, reanimowali Mission: Impossible przy
jej trzeciej odsłonie, a dla telewizji pracowali nad Alias, Fringe i Sleepy
Hollow. Między tymi wszystkimi efektownymi/efekciarskimi wielomilionowymi
fabułami pojawił się mały film na podstawie prawdziwej historii jednego z
twórców (tego, który zajął się też reżyserią) o odkrywaniu więzów rodzinnych w
niespodziewanym czasie i miejscu. Chris Pine przyjeżdża w rodzinne strony na
pogrzeb ojca. W domu nie bywał częstym gościem, z rodzicami nie miał dobrego
kontaktu, nawet o swój związek z Olivią Wilde nie dbał do tej pory tak jak
powinien. Z testamentu dowiaduje się, że otrzymał w spadku kolekcję płyt
winylowych ojca/muzyka, aby mógł, jak Johnny Cash śpiewał, get rhythm. Oprócz
tego dostaje zadanie zadbania o siostrę, o której do tego momentu nie miał
pojęcia. Wszystko prowadzi przez humor do wzruszeń, a rodzeństwa oglądające
mogą nawet złapać się za ręce w trakcie zakończenia. Może się wydawać zapychaczem czasu do niedzielnego obiadu, ale Ludzie jak my to tak naprawdę dobra pozycja na sobotni wieczór. Warto obejrzeć tę ciepłą
historię dla jej ludzkich postaci, które w ciągu dwóch godzin dojrzewają i znajdują
właściwą dla siebie drogę. Pine nie ogrywa wymuskanego amanta, zamiast tego
jest uciekającym od odpowiedzialności, w życiu prywatnym i w pracy, bajerantem,
który nie wzbudza naszej sympatii, ale musi na nią zapracować. Michelle
Pfeiffer nie starzeje się i jest nadal kobietą-kotem, tyle że udomowioną i
wyciszoną. Natomiast Elizabeth Banks odkrywam na nowo z każdą jej rolą –
pokazuje, że oprócz talentu komediowego i ładnego wyglądu jest też prawdziwą,
niebojącą się wyzwań aktorką dramatyczną. Nagrody się jeszcze na nią posypią. [m]
wtorek, 10 marca 2015
Dobre, bo polskie!
Ostatnio, niekoniecznie fizycznie czy też geograficznie, opuściłem Polskę i widzę, że tam też wielu dziwnych ludzi robi słabe rzeczy i twierdzi przy tym, że jeśli się to nikomu nie podoba, to dlatego, że sztuki nie rozumieją.
Taki **uj!
Nie podoba się, bo to słabe jest, tyle. Nie muszę być specjalistą w danej dziedzinie, żeby stwierdzić, że to jest dobre, a to nie. Też tak sądzicie?
Jeśli tak, to powiedzieć mogę tylko tyle: **uja się znacie, lubicie tylko te melodie, które już wcześniej słyszeliście.
Nie brzmi to jak Sutka Suflera czy Perfekcyjna Lejdi Pank? No wiem, jeden Rabin powie tak, inny powie nie, ale czy faktycznie tego posłuchaliście?
Los Trabantos niby brzmi jak coś tam z dzieciństwa, niby ludyczne motywy w warstwie lirycznej, a jednak jest jakaś odmiana, oderwanie się od dziesięciu przykazań muzyki polskiej.
Wtorek, prawie środek tygodnia, poranki coraz to jaśniejsze.#dobreBoPolskie wstajemy? [b]
niedziela, 8 marca 2015
8 marca 1950 roku ZSRR ogłosiło iż dysponuje bombą atomową - nie bardzo pamiętam te czasy, ale coś mi się kojarzy, że był to spory news.
Ja natomiast, z okazji dnia kobiet, ogłaszam wszem i wobec, że przez najbliższy rok postaram się być nieco mniej szowinistyczną świnią niż dotychczas - taki mój mój prezent dla piękniejszej części ludzkości, a co.
Nieco poważniej.
Drogie panie, niech Wam się układa po Waszej myśli. I już.
A teraz znowu nieco mniej poważnie... [b]
sobota, 7 marca 2015
Krótko.

Subskrybuj:
Posty (Atom)